szwedzki w dość niewybrednych słowach skrytykował artykuł Macieja Stasińskiego Uribe, mesjasz, który się opamiętał, zarzucając jego autorowi właściwie trudno stwierdzić co – może to, że chwali dokonania i osiągnięcia tego neokonserwatywnego (podaję za wikipedią) polityka? autor krytyki być może nie zwrócił uwagi na to, Stasiński zauważa również mało chwalebne strony prezydentury Uribe: możliwy wpływ paramilitarnych na wynik wygranych przez niego wyborów i ich (nieudowodniony!) wpływ na otoczenie prezydenta, posługiwanie się instytucjami państwowymi według uznania czy używanie podsłuchów i haków. przypuszczam, że Kolumbijczykom naprawdę było obojętne, czy Uribe jest z prawicy czy lewicy, a wybrali go na 2 kadencje dlatego, że przywrócił im nadzieję na to, że ich kraj po długoletniej wojnie domowej zacznie wreszcie normalnie funkcjonować.
18/08/2010
Alvaro Uribe – dobry czy zły?
Kategoria: polityka | Komentarzy: [2]
Zerknij, jak o Uribe pisze Domosławski, także zresztą związany z Agorą – http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1507738,1,am…
hmm, możnaby się zastanowić wobec tego, kto pisze prawdę. jeśli założyć, że Domosławski (co bardziej prawdopodobne), to powstaje pytanie: po cholerę GW drukowała te bzdety autorstwa Stasińskiego?
mimo wszystko nie zmienia to prawdziwości trzeciego zdania wpisu. a to, czy Uribe rzeczywiście obietnic dotrzymał, to już całkiem inna kwestia, niestety.
swoją drogą: jak to się można przejechać na korzystaniu z jednego źródła…