Katarzyna Kolenda-Zaleska w komentarzu Pomsta do nieba wypowiada się na temat perturbacji związanych z pomnikiem, który ma być formą uhonorowania tragicznie zmarłego prezydenta RP. trudno się nie zgodzić z autorką co do tego, że najlepszą formą oddania pamięci Lechowi Kaczyńskiemu nie będzie nadawanie jego imienia kolejnej ulicy, placowi czy szkole albo stawianie pomnika, ale stworzenie instytucji (fundacji? organizacji?), „dzięki której postać Lecha Kaczyńskiego lepiej zapisałaby się w pamięci potomnych”. przywołany przez autorkę przykład Fundacji Trzeciego Tysiąclecia jest bardzo dobry, bo pomimo kontrowersyjności postaci Jana Pawła II sam pomysł pomagania zdolnym, ale ubogim młodym ludziom jest ze wszech miar dobry (można go nawet określić jako nieco lewicowy, bo pomaga wyrównać szanse edukacyjne).
fundacja lepsza od pomnika
misja: szkoła
ks. Artur Stopka w komentarzu Szkoła terenem misyjnym odnosząc się do opublikowanego w Przewodniku Katolickim raportu Pomysł biskupów na młodzież podaje jako jedno z uzasadnień nauczania katechezy w szkole przykład księży prefektów, będących przed wojną kimś w rodzaju kapelanów szkolnych. pomijając fakt nieprzystawalności tego przykładu z racji upływu czasu i zmian społecznych warto zauważyć wewnętrzną sprzeczność obecną w wypowiedzi autora, który jednocześnie mówi o szkole jako terenie misyjnym dla Kościoła, a z drugiej strony uważa, że nie narusza to bezstronności państwa w kwestiach wyznaniowych. cytowanie świętego Pawła mówiącego o „nastawaniu w porę i nie w porę” choć świetnie pasuje do kontekstu, nie jest żadnym usprawiedliwieniem obecności katechezy w szkołach/braku alternatyw dla niej.
pamięć o zmarłych
Dominika Wielowieyska w opinii Jarosław niszczy pamięć o Lechu dokonuje diagnozy poczynań Jarosława Kaczyńskiego w kontekście katastrofy smoleńskiej i następujących po niej wydarzeń w polskim życiu społeczno-politycznym. jeśli nawet (w co wątpię) zachowania prezesa PiS-u są podyktowane przede wszystkim traumą po stracie brata bliźniaka, a nie wyrachowaniem politycznym, to nic nie upoważnia go do nakręcania spirali negatywnych emocji, wzmacniania podziałów polskiego społeczeństwa i tworzenia sytuacji, gdy pamięć o zmarłym prezydencie będzie kojarzona z zachowaniami paranoicznymi i głęboko nieracjonalnymi. nie byłem fanem Lecha Kaczyńskiego, jednak podobnie jak autorka artykułu uważam, że jako wybrany w demokratycznych wyborach prezydent RP nie zasłużył on na takie traktowanie po śmierci.
Alvaro Uribe – dobry czy zły?
szwedzki w dość niewybrednych słowach skrytykował artykuł Macieja Stasińskiego Uribe, mesjasz, który się opamiętał, zarzucając jego autorowi właściwie trudno stwierdzić co – może to, że chwali dokonania i osiągnięcia tego neokonserwatywnego (podaję za wikipedią) polityka? autor krytyki być może nie zwrócił uwagi na to, Stasiński zauważa również mało chwalebne strony prezydentury Uribe: możliwy wpływ paramilitarnych na wynik wygranych przez niego wyborów i ich (nieudowodniony!) wpływ na otoczenie prezydenta, posługiwanie się instytucjami państwowymi według uznania czy używanie podsłuchów i haków. przypuszczam, że Kolumbijczykom naprawdę było obojętne, czy Uribe jest z prawicy czy lewicy, a wybrali go na 2 kadencje dlatego, że przywrócił im nadzieję na to, że ich kraj po długoletniej wojnie domowej zacznie wreszcie normalnie funkcjonować.
recepty dla lewicy
Sławomir Sierakowski w opinii Lewica pewna siebie odnosząc się do problemu splątania polityki, marketingu i sfery związanej z funkcjonowaniem mediów, proponuje różne recepty dla lewicy, mające jej pomóc w przezwyciężeniu kryzysu. przede wszystkim podkreśla, że lewica powinna (nie czekając na działania innych) sama zmieniać rzeczywistość, a każdego obywatela traktować jako autonomiczny podmiot, który chce mieć wpływ na swoje życie, ale któremu niepotrzebne są łatwe i tymczasowe recepty na jego problemy. pierwsze z powodzeniem realizuje środowisko KP i liczne kluby KP w całej Polsce, drugie jest pewnym ideałem, do którego należy ze wszelkich sił dążyć, mając na celu długofalową poprawę polskiego życia publicznego.